Strona:J. I. Kraszewski - Wspomnienia Odessy, Jedysanu i Budżaku T.I.djvu/97

Ta strona została skorygowana.
87
3. LIPCA

lowane biało, stojące na drewnianych podstawach; tak, jak w willanowskim ogrodzie gliniane posągi, nie odpowiadają wspaniałości reszty obrazu i zle odbijają przy nim. Uszłoby to bardzo gdzie indziéj, co tutaj nie uchodzi wcale.
W ogólności wrażenie, jakie daje, obejrzenie ogrodu i pałacu, jest smutne. Wszystko tu w porządku, czystości, z przepychem; ale jakiś to przepych martwy, zastanowiony, bez życia, bez racij i konsekwencij — Ludzi, służby, dworu, ruchu, téj drugiéj i koniecznéj wynikłości państwa, téj wielkiéj ozdoby pałaców, nié ma — Martwo, cicho, pusto wszędzie; serce się ściska — bo życie ztąd uciekło. Najwięcéj go może w jednym pokoiku właściciela, ale tu tak bardzo skromnie! Cela to tylko w przepysznym pałacu — Pokój pani pusty zupełnie, książki w pyle, kałamarz bez atramentu, klęcznik dawno nie odwiedzany, choć na nim leży Agnus i Relikwiarze — Fraszki i minjatury leżące na biórku, przestały widać sercu być drogie, — zostały tu tylko jak ciekawość. A te nowe portrety pana i pani, jak dziwnie odbijają