Strona:J. I. Kraszewski - Wspomnienia Odessy, Jedysanu i Budżaku T.II.djvu/45

Ta strona została przepisana.
43
15. LIPCA

go rodu wyuczone dzieci, dorosłszy, przypadkowie (osobliwie gdy się trafiłoco przekroczyć,) ze wstydu i strachu kary; uciekali do Siczy.
Teraz wrócim do Monastéru zaporożskiego. Zwał on się także Grodkiem albo Twierdzą, bo w nim było wiele budowli zaporożskich panów (gdzie Koszowy mieszkał) a na przypadek napadu nieprzyjacielskiego, wystawiony był jak forteczka i dokoła obwarowany działami, na wysokim wale ustawionemi; oprócz tego grodek ten otaczała prawie zewsząd rzeczka Podpolna, tak, że z jednéj tylko strony, suchą nogą był wjazd w ogromną basztę, w któréj ciagle Kozacy straż trzymali. Cerkiew monastérska i siczowa były drewniane i powierzchownie nie pokaźne. Obie nie ogrodzone i niczém nie opasane. Przy siczowéj Cerkwi, była wielka i wysoka dzwonnica, ale osobno i oddzielnie od Cerkwi, ze czterema wielkiemi oknami, w kilórych stały armaty, dla obrony od napaści, a równie i cerkiewnych obrzędów. Z tych dział w wielkie Święta jako Wielkanoc, na Trzy Króle (Bohojawlenie) i w Święta cerkiewne, strzelano. W te dni uroczystych Świąt o-