Strona:J. I. Kraszewski - Wspomnienia Odessy, Jedysanu i Budżaku T.III.djvu/176

Ta strona została przepisana.
174
2 SIERPNIA.

zwyczaj w całéj podobno Rusi przyjęty. Niekiedy sam ofiarujący modli się ze świecą w ręku.
Spieczeni upałem, który się co chwila wzmagał, powróciliśmy do domu, aby odpocząć i w dalszą puścić się drogę. Mieliśmy zamiar bowiem odwiedzić Monastery w lesistéj części górzystéj Bessarabji położone; ale myśl nasza, dla tysiąca znajdujących się tu trudności, nie mogła przyjść do skutku — Musiałem się jéj wyrzec z żalém i pakować do powrótu, ledwie cząstkę i może najmniéj ciekawą kraju, przebiegłszy.
Na samém prawie wyjezdném, żyd handlujacy starożytnemi monetami (w Kisziniewie!!) które niesłychanie cenił — przyszedł się nam pochwalić za swym towarem; ale napróżno.
Zapomniałem dodać, żeśmy oglądali w przejażdzce po mieście, więzienie w którém osadzony był i z którego się wymknąć potrafił, sławny tutaj rozbojnik Tobółtok. O nim nasłuchaliśmy się do zbytku wszędzie, nie mało musiał pamiątek po sobie zostawić w tym kraju, którego długo był po-