Strona:J. I. Kraszewski - Wspomnienia Odessy, Jedysanu i Budżaku T.III.djvu/40

Ta strona została przepisana.
38
31 LIPCA.

skakując w przezroczystych cieniach, téj jasnéj oblanéj światłością, przesiękłéj księżycem nocy.
Mnie ciekawość wiodła do Zamku, który przy księżycu chciałem widzieć; jakoż przeczuwałem jego piękność, i nie żałowałem późnéj wycieczki. Zaszliśmy naprzód do rozwalonéj łaźni Baszów, znajdującéj się jakém mówił, wśród teraźniejszego bulwaru; do któréj wiedzie wyłom w murze. Wiérzch jéj pokrywa trawa i darń, formując rodzaj mogiły, (tumulus) kilka tylko otworów oznajmują wnętrze jakieś.
Zażądałem wnijść pomimo ciemności wewnątrz, nie byłem tu wprzódy jeszcze; dobrze było, korzystając z okoliczności, zwiedzić ją raz po księżycu i po nocy. — Przez nizkie i wązkie ostro zakończone drzwiczki, wsunęliśmy się w sklepione salki i przejścia, poplątane i połączone to szczupłemi drzwiczkami, przez które pojąć trudno, jak otyli Muzułmani wchodzili, — to framugi wystrzyganemi w kształtne zęby, z wyżłobieniami w murze, ozdobami i t. d. — Księżyc wpadając przez górne otwory, dziwacznie oświe-