Strona:Juliusz Verne-Dom parowy T.2.djvu/156

Ta strona została przepisana.
XIV.

Pięćdziesiąty tygrys kapitana Hod.


Teraz już pułkownik Munro, jego przyjaciele i towarzysze podróży, nie potrzebowali obawiać się ani Nababa, ani Indusów ani Dakoitów, gdyż na odgłos wybuchu nadbiegł oddział żołnierzy z odwachu. Indusi pozbawieni wodza, na ich widok uciekli.
Pułkownik Munro dał się poznać żołnierzom. W pół godziny doszli do stacyi Jubbulpore, gdzie znaleźli wszystko czego zapotrzebować mogli, a szczególniej żywność której od tylu godzin byli pozbawieni.
Lady Munro zamieszkała z mężem w wygodnym hotelu, do czasu przewiezienia jej do Bombay. Tam pułkownik miał nadzieję wrócić zdrowie duszy tej która fizycznem tylko żyła życiem, i pozostałaby zawsze jakby martwą dla niego, jeźliby nie odzyskała rozumu.
Zresztą i wszyscy przyjaciele pułkownika cieszyli się nadzieją że lady Munro zostanie uleczoną, oczekując z ufnością tej chwili mającej tak zbawiennie oddziałać na jego życie i usposobienie.
Po kilku dniach postanowiono odjechać do Bombay, stolicy Indyi zachodnich, pierwszym rannym pociągiem, ale zamiast okazałego Steam-House i Stalowego Olbrzyma, z którego tylko bezkształtne pozostały szczątki, zajęli miejsca w zwykłych wagonach kolei, zupełnie zwyczajną