Strona:Juliusz Verne-Podróż do Bieguna Północnego cz.1.djvu/284

Ta strona została uwierzytelniona.
276

nie węglika, więc go wytwarzajmy. Nie dość na tem że pakujemy węgiel do pieca, nie zapominajmy zaopatrzyć weń i tego pieca który w nas samych nosimy.
Obok tego, osadzie zaleconą była czystość; każdy co drugi dzień musiał brać kąpiel z wody zimnej. Doktór pierwszy z siebie dawał przykład, a choć z początku liczył to do przykrości na które się dobrowolnie narażał, zwolna jednak przyzwyczaił się i zasmakował nawet, w tym środku hygienicznym.
Gdy ludzie wychodzili na roboty, na polowanie lub rekonesanse, strzegli się najbardziej odziębienia jakiej części ciała, a w razie takiego wypadku, co najśpieszniej cyrkulacyę krwi przywracano za pomocą silnego nacierania śniegiem. Prócz tego osada cała dobrze zaopatrzona w odzież wełnianą, miała jeszcze kapoty ze skór jelenich i spodnie ze skór foki, które nie przepuszczają zupełnie wiatru.
Na rozmaitych przygotowaniach upłynęło około trzech tygodni czasu; do d. 10-go października, nic szczególnego nie zaszło.