Strona:Lafcadio Hearn - Czerwony ślub i inne opowiadania.djvu/98

Ta strona została uwierzytelniona.

W domu Tokubei wywołało to oczywiście wielką radość, tak, że Tokubei wydał, dla uczczenia tego szczęśliwego zdarzenia, dla wszystkich swych przyjaciół wielką ucztę. Aliści tegoż samego wieczoru, w którym uczta się odbywała, O-Sodéj rozchorowała się nagle, a doktór, zawezwany rano, oświadczył, iż ona jest konająca.
Wówczas cała rodzina, pogrążona w wielkim smutku, zebrała się dokoła jej łoża, aby ją pożegnać. A ona w ten sposób prz mówiła do otaczających ją:
— Czas, abym wam powiedziała coś, o czem nie wiecie. Modlitwa moja została wysłuchana. To ja uprosiłam Fudo-Sama, aby mi wolno było umrzeć zamiast O-Cuju. I zaprawdę użyczono mi tej wielkiej łaski. Dlatego nie opłakujcie mej śmierci… muszę jednak zwrócić się do was z prośbą. Ślubowałam Fudo-Sama, że z wdzięczności i na pamiątkę zasadzę mu wiśnię w ogrodzie Sajhodżi. Teraz widzę już, że sama drzewka zasadzić nie potrafię, wobec tego muszę was prosić, abyście sami za mnie ślub mój wykonali… Bądźcie szczęśliwi, drodzy przyjaciele, i pamiętajcie, że błogo mi było umrzeć za O-Cuju.

Po pogrzebie O-Sodéj, rodzice O-Cuju zasadzili w Sajhodżi młodą wisienkę — najpiękniejsze drzewko, jakie można było znaleźć. Drzewko rosło, rozwijało się, a szesnastego dnia drugiego miesiąca — w rocznicę śmierci O-Sodéj — wspaniale zakwitło. I tak kwitło w dalszym ciągu przez dwieście pięćdziesiąt cztery lata — zawsze szesnastego dnia drugiego miesiąca. — A jego kwiaty, purpurowe i białe, były podobne do koniuszków piersi kobiecych, zroszonych mlekiem. Lud przezwał to drzewko Ubadzakura, to jest wiśnią mamki.

(Kwajdan).