Strona:Lew Tołstoj - Wojna i pokój 04.djvu/24

Ta strona została uwierzytelniona.

aby tłumaczyć po swojemu niesłychaną katastrofę, katastrofę niepojętą: rozproszenie niezwyciężonej dotąd armji rosyjskiej. Od tej chwili nikt się niczem innem nie zajmywał w Moskwie, tylko robieniem coraz nowych przypuszczań i kombinacji na ten temat niewyczerpany. Powtarzano do znudzenia, o braku żywności, tak dla koni, jak i dla ludzi, o zdradach: Austrjaków, Polaka Pszczebiszewskiego, Francuza Langeron’a; o nieudolności Kotuzowa, i (cicho, cichuteńko) o zbytniej młodości, niedoświadczeniu i łatwowierności nie na miejscu, samego cara. Natomiast utrzymywano jednogłośnie, że wojsko rosyjskie dokazywało cudów waleczności. Wszyscy co do nogi, byli bohaterscy: jenerałowie, oficerowie, aż do prostych żołnierzy. Jednakowoż bohaterem, najbardziej bohaterskim był książę Bagration. Okrył się sławą nieśmiertelną, tak pod Schöngraben, jak i pod Austerlitz, gdzie jemu jedynie udało się utrzymać swoją kolumnę w należytym porządku. Cofał się i on co prawda, ale przynajmniej jego żołnierze nie poszli w rozsypkę, jak inni, mimo że nacierał na nich dwa razy liczniejszy nieprzyjaciel. Brak zupełny krewnych w Moskwie, przyczynił się wielce do wyniesienia go na najwyższy stopień bohaterstwa. Czczono w nim dzielnego żołnierza, który bez protekcji, bez intryg jakichkolwiek wyniósł się po nad cały tłum. On pragnął jedynie walczyć za swój kraj. Imię jego było zresztą związane z zaszczytnemi dla Rosji wspomnieniami kampanji włoskiej i Suwarowa. Niechęć i ostra nagana, którą Kotuzowa obciążano, występowała jeszcze jaskrawiej w obec czci okazywanej Bagrationowi — którego trzebaby było wy-