Strona:Marcel Proust - Wpsc03 - Strona Guermantes 01-02.djvu/72

Ta strona została skorygowana.

tego rodzaju uprzejmości monarsze, sekretne i nieznane, istniały tylko dla margrabiny, zakurzone niby dyplom ex-laureata konserwatorjum. Jedyne prawdziwe przewagi światowe, to te które tworzą życie; które mogą zniknąć, ten zaś co z nich korzysta nie potrzebuje ani się ich czepiać ani się niemi chwalić, bo tego samego dnia zastąpi je sto innych. Przypominając sobie słowa królowej, pani de Villeparisis byłaby je chętnie zamieniła na stałą moc zyskiwania zaproszeń, jaką posiadała pani Leroi; tak jak w restauracji, nieznany wielki artysta, którego geniusz nie jest wypisany ani w rysach jego nieśmiałej twarzy ani w niemodnym kroju marynarki, wolałby być bodaj młodym giełdziarzem, najniżej notowanym towarzysko, ale zajadającym śniadanie przy sąsiednim stoliku z dwiema aktorkami i do którego, w usłużnej i nieprzerwanej procesji cisną się gospodarz lokalu, kelnerzy, garsoni, pikolaki, nawet kuchciki, wychodzący sznurem z kuchni aby mu się pokłonić jak w feerji, podczas gdy z innej strony wyłazi piwniczny, zakurzony jak jego butelki, koślawy i olśniony, jakgdyby, idąc z piwnicy, skręcił sobie nogę zanim wydobył się na światło.
Trzeba jednakże powiedzieć, że o ile nieobecność pani Leroi w salonie pani de Villeparisis gnębiła

66