Strona:PL Aleksander Dumas - Wicehrabia de Bragelonne T5.djvu/89

Ta strona została uwierzytelniona.



ROZDZIAŁ XIV.
SAMOZWANIEC.

W Vaux tymczasem rządy samozwańcze śmiało się rozwijały. Filip wydał rozkaz urządzenia wielkiego przyjęcia porannego dla tych, co gotowi już byli złożyć hołd swój królowi. Zdecydował się na nie, pomimo nieobecności d‘Herblaya, który nie zjawiał się, — czytelnikom naszym wiadomo dlaczego. Sadząc, że nieobecność ta nie przeciągnie się zbytecznie, młodzieniec, jak wszystkie zuchwałe umysły, chciał spróbować sił swoich i szczęścia, bez wszelkiej podpory i rady.
Otworzył więc drzwi na rozścież i kilkanaście osób weszło w milczeniu. Dopóki pokojowcy go ubierał, nie ruszył się z miejsca. Przypatrzył się bowiem w przeddzień tego zachowaniu brata. Udawał króla w ten sposób, aby nie obudzać najmniejszego podejrzenia. Na przyjęcie gości wystąpił w ubiorze myśliwskim.
Najpierw weszła Anna Austriacka, którą prowadził pod rękę brat królewski, następnie małżonka jego, Henryka, z panem de Saint-Agnan. Twarze tych ostatnich powitał uśmiechem, a na widok matki zadrżał.
Królowa, na szczęście, nie przyszła.
Anna Austriacka wszczęła mowę o przyjęciu, jakie zgotował pan Fouquet rodzinie królewskiej. Niechętne wyrazy przeplatała uprzejmemi słówkami do króla, pytaniami o jego zdrowie, macierzyńską troskliwością i manewrami, pełnemi dyplomacji.