Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom I.djvu/044

Ta strona została skorygowana.

A takich jeszcze w Polsce nie mało naliczę,
I taką znaleść Florkę serdecznie ci życzę.


Lubomir.

Taką pewnie ją znajdę, idę bez bojaźni,
Resztę twojej szanownej powierzam przyjaźni.

(odchodzi)


Major (sam).

Trzeba będzie dziś widzę, broń z rozumem złączyć,
I grzecznie, ale dobrze z Geldhabem ukończyć.




SCENA  V.
Major, Książe, Lisiewicz.


Lisiewicz.
(wchodząc niewidząc Majora).

Przyjechał, proszę wierzyć rozkaz późno dany,
I ten Major przeklęty... (postrzega Majora)
A... Major... kochany...
Pozwól niech cię uściskam. (pomieszany)
Dawno tu w Warszawie?

(na stronie)

Nie dobrze.

(głośno)

Ale Księciu niechże cię przedstawię...
Grzeczność wymaga... jeśli zechcesz tu zabawić...

(do Księcia)

Waszej Książęcej Mości mam honor przedstawić...


Major.

Nie masz Waćpan honoru, my się z Księciem znamy.


Lisiewicz (na stronie).

O! źle!.

(głośno)

Więc żegnam.