Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom VI.djvu/114

Ta strona została przepisana.
Kasztelanowa.

Żartuj Pan sobie, żartuj.

Barski.

Ale nie żartuję wcale. Nareszcie i powierzchowność może być antypatyczną... Cóż natenczas? Mnie naprzykład nos kończaty, bekasi, jest nieznośnym; prędzéj zostałbym kamedułą jak mężem kończatego nosa... No, prawda że moja żona miała nosek troszkę w górę... zawiódł mnie... ale pomimo tego, nos kończaty — nigdy! (do Pani Malskiej) Nie bez tego, abyś i Pani nie miała w tym względzie stałych zasad?

Pani Malska.

Co do nosów, nie mam żadnych.

Kasztelanowa (wstając).

Panie kapitanie, uważaj jednak, radzę szczerze, abyś nie przekonał mojéj siostrzenicy, że małżeństwo między nieznającemi się dawniéj jest niepodebném. (odchodzi śmiejąc się).





SCENA III.
Pani Malska, Panna Figaszewska, Barski.
Barski.

Tém lepiéj jeżeli przekonam.

Pani Malska.

Zatém, nie radzisz mi Pan iść za Pana Tulskiego?

Barski.

Nie radzę, najwyraźniéj.