Strona:PL Artur Oppman - Poezje tom I Stare Miasto.djvu/187

Ta strona została uwierzytelniona.
V.

Na Piekiełku szarym mrokiem
Zakochane błądzą parki,
Serca lecą prędkim krokiem,
Biją tik-tak, jak zegarki.

Rywal patrzy: ach, panienka
Z innym chłopcem czule gada, —
A to przecie taka męka,
Że straszliwszej kat nie zada!

A dopieroż, gdy w ciemności
Wspólny całus dźwięknie społem:
Cóżbyś wolał — szał zazdrości?
Czy naprzykład — bicie kołem?

Różne klęski od lat biegą
Nad dachami tego miasta,
Lecz najgorszy ze wszystkiego
Jest djabelski twór: niewiasta!


VI.

Nic się w świecie nie zmieniło,
Wciąż nas gnębi los przekleństwa:
Jest Piekiełko tak, jak było,
I są czartów bezeceństwa.

Nieraz w sercu myśl bezbożna
Czyni zamęt nieustanny:
Jaka szkoda, że nie można
Palić ogniem zdradnej panny!