Strona:PL Bolesław Prus - Emancypantki 04.djvu/290

Ta strona została uwierzytelniona.

Wreszcie powiem panu, że owe ślady na mózgu wydają mi się bardzo wątpliwemi. Gdyby człowiek odbierał na godzinę tylko sześćdziesiąt wrażeń, miałby ich na dzień przeszło siedemset, na rok przeszło dwieście pięćdziesiąt tysięcy, a na pięćdziesiąt lat przeszło dwanaście miljonów. Gdzie u licha pomieści się to wszystko, jeżeli najprostsze wrażenie (według waszej psychologji) potrzebuje kilkudziesięciu, a nawet kilkuset komórek?
— Mózg składa się z biljonów komórek...
— Wybornie. Ależ gdzie są komórki, utrzymujące porządek w tej biljonowej orkiestrze?... I czyliż te rozmaite komórki, złożone z oddzielnych atomów, mogą wytworzyć jedność czucia?
Zresztą, kochany panie Zdzisławie, porównaj dwa poglądy. Ja mówię: dusza jest istotą prostą; wprawdzie nie rozumiem jej budowy, ale czuję jej prostotę. Zaś materjalizm uczy: mózg jest organem strasznie złożonym, którego nie rozumiesz, a czucia i jednostki — wcale nie możesz pojąć. Która z tych teoryj ma więcej sensu?
— Więc czemże jest mózg?
— Mózg jest niesłychanie ważnym organem duszy w jej życiu ziemskiem. Jak w oku zbiegają się promienie światła, a w uchu dźwięki, tak w mózgu — zbiegają się wszystkie potrącania, przychodzące do nas z zewnątrz.
Mózg jest soczewką, która ogniskuje wrażenia wzrokowe, słuchowe, dotykowe, węchowe, muskularne, żołądkowe, płucne i tak dalej i dlatego — ma skomplikowaną budowę. Rozmaitość świata zewnętrznego wywołała w najwyższym stopniu zawikłaną architektonikę mózgu; ale to właśnie bogactwo architektury stanowi namacalny dowód, że mózg nie wytwarza czucia. On wytwarza potrącenia, ruchy drobinowe, które — odczuwa niezłożona dusza.
— Mówi pan: niezłożona dusza. A czemże pan objaśni fakt, że w pewnych chorobach umysłowych ten sam człowiek