Strona:PL Bronte - Villette.djvu/561

Ta strona została uwierzytelniona.




ROZDZIAŁ XXIX
IMIENINY MONSIEUR PAULA

Wstałam nazajutrz z rana na godzinę przed świtaniem i dokończyłam roboty łańcuszka, klęcząc na podłodze sypialni tuż przy środkowym słupie, aby wykorzystać ostatnie słabe migotanie dogasającej lampki nocnej.
Cały materiał użyty do tej roboty, cały zapas perełek i kordonku został wyczerpany, zanim łańcuszek osiągnął pożądaną, uplanowaną przeze mnie długość i grubość. Uplotłam go podwójnie: opierając się na regule przeciwieństwa, wiedziałam, że chcąc zadowolnić gust osoby, którą miałam na względzie, muszę nadać łańcuszkowi odpowiednio efektowny wygląd. Potrzebna mi także była na zakończenie złota sprzączka, którą, na szczęście, posiadałam przy spięciu jedynego mojego naszyjnika; odczepiłam ją więc i przyczepiłam do łańcuszka, potem ciasno zwinęłam wykończony w ten sposób i umieściłam go w małym pudełeczku, które kupiłam ze względu na jego wyjątkową kolorowość. Zrobione było z egzotycznych jakichś muszelek barwy perłowej masy, a wieczko miało wysadzane błyszczącymi niebieskimi kamykami, tworzącymi zgrabny mały wianuszek. Po stronie wewnętrznej wieczka wyryłam starannie ostrzem moich nożyczek inicjały osoby, dla której łańcuszek był przeznaczony.
Czytelnik przypomni może sobie opis imienin Madame Beck, pamięta też prawdopodobnie, że z okazji każdej takiej rocznicy urządzana była zbiórka na wspaniały dar, ofiarowywany zazwyczaj przez szkołę. Święcenie dnia imieninowego było wyróżnieniem, nie przysługującym nikomu poza samą Madame oraz, w nieco odmiennej for-

173