Strona:PL Dzieła Ignacego Krasickiego T. 6.djvu/388

Ta strona została przepisana.

Najpewniejszego chwytać się trzeba, tak jednak, żeby też nie zakopywać się zupełnie. Nadto byłoby dla nas, gdybyśmy obydwa exponować się na dworszczyznę mieli. A tak dobry będzie podział, gdy W. pan za ekonomikę pieniędzy przysposobisz, ja — szarletaństwem damskiem o promocyi myśleć będę, i choć się jedna z dwóch dróg nda, może dom uszczęśliwić. Jedną zaś idąc, może nic nie zyskawszy, wielebyśmy stracili.

(Do Fr. Sal. Potockiego z Rzymu) 21 Junii 1760.
Jaśnie Wielmożny Mości Dobrodzieju!

Uszczęśliwiony rozkazami JWWMpana dobrodzieja, które z poczty odebrałem, ażebym list jego, z wyrażoną mnie samego rekomendacyą kard. Imci Valenti oddał i ciało ś. od niego odebrał, tak wprędce, jakbym pragnął, ochocie mojej zadosyć uczynić nie mogłem, ponieważ wspomniony kardynał nominowany od ojca ś. na biskupstwo w Rimini tam na objęcie onego pojechał i tu w tych czasach nie powróci. List jednak do kardynała do Rimini piszę inkludując list samego JWWMpana dobrodzieja; w responsie zaś jego tem prędszej się rezolucyi spodziewam, ile rozumiem, iż ta ś. relikwia w Rzymie od niego zostawiona jest i za rozkazem jego nieodwłocznie oddana mi będzie. Jaki respons odbiorę, donieść JWWMpanu dobrodziejowi nie omieszkam; w przesłaniu relikwij tych starać się będę o okazyą pewną i bezpieczną. Ihmć XX. Pijarzy w przeszłym miesiącu po skończonej swojej kapitule do Polski wyjechali, spuszczać się zaś na zakonników, ztąd powracających, rzecz czasem zawodna; ile że rzeczy przez nich przesyłane częstokroć niebezpieczeństwu zatracenia, lub złej konserwacyi podlegają, czego mnie tu już niejedno za mojej bytności doświadczenie nauczyło. Ile jednak tylko ze mnie być może, starać się będę w tej okoliczności, ażeby tak w przesłaniu bezpiecznem, jako i nieodwłocznem stało się zadosyć woli JWWMpana dobrodzieja; za zbyt się szczęśliwego uznając, jeżeli ta pożądana z mojej strony przysługa, pozyska mi łaskawą dobroczynnej protekcyi jego, którą się zaszczycam, kontynuacyą: jej gdy się na całe życie polecam, z głębokim zostaję respektem[1].

(Do brata z Rzymu) 1760, lipiec — sierpień.

Przykrzył się już pobyt w Rzymie i w lipcu (6) nalegał na brata o przysłanie pieniędzy, by mógł wyjechać. „Nie tak, żeby mi się tu znudzić miało, jako pragnąc patrios salutare paenates“.

——————
  1. Przypis własny Wikiźródeł List ten zawdzięczamy uczynności pana W. Pobóg Górskiego, któremu tu najserdeczniejszą oświadczamy wdzięczność. (przyp. wydawcy)