Strona:PL Eliza Orzeszkowa-Ostatnia miłość.djvu/165

Ta strona została uwierzytelniona.

ło w jednej chwili, a mieć go w drugiej; ale wyuczyć papugę, na to trzeba było pracy dni kilku przynajmniej. Pani Rożyńska zapewne umiała tę różnicę ocenić — wiedziała kto o niej stale, ciągle myśli. W sprawiedliwem poczuciu swojej wyższości, z pychą patrząc na kwiatodawcę, zapomniał Frycio o przysłowiu: każdy jak umie Pana Boga chwali — i jeszcze o tym wyjątku z Pisma: Błogosławieni prostaczkowie, albowiem...
P. Rawicki mniej patrzył na niespodzianki, niż na Reginę. Zdawało się, że z przyjemnością widział jej swobodny śmiech, że go rozpromieniała wesołość kobiety.
— Jestem w oczekiwaniu trzeciej niespodzianki — szepnął doktór do Henryka.
— Jakiej?
— Zapominasz o hrabi Auguście; i on musi przecie z czemś wystąpić!
— Ten uważa swoję własną osobę za najmilszą niespodziankę i najżywszą dla wszystkich śmiertelnych przyjemność — odszepnął z uśmiechem brat Reginy.
Ale hrabia August nie przybył tym razem.
Po kilku chwilach pan Wiewiórski pożegnał Reginę — bo jak mówił, był zmuszony co najprędzej zwrócić hrabinie genjalną papugę. I pan Janusz pożegnawszy też obecnych, powolnym i zadumanym