Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom I.djvu/105

Ta strona została przepisana.

Że nigdy drugiej żony w dom ten niewprowadzi,
Ażeby nie ukrzywdzić nas, swojej czeladzi.

ADMETOS.

I teraz to powtarzam i dotrzymam słowa.

ALKESTIS.

Więc weź je dziś z mej ręki, oddaję gotowa.

ADMETOS.

Przyjmuję z rąk twych rzadkich podarunek rzadki.

ALKESTIS.

Od chwili tej zastępuj ty im miejsce matki.

ADMETOS.

Zastąpię, boć jaż ciebie nie zastąpi inna.

ALKESTIS.

Że muszę też umierać, kiedym żyć powinna!

ADMETOS.

O biada! Cóż ja zrobię bez małżonki mojej!

ALKESTIS.

Co znaczy, że ktoś umrze! Czas ci ból ukoi.

ADMETOS.

O weź mnie, weź mnie z sobą! Proszę cię, na nieba!

ALKESTIS.

Już ja za ciebie konam, więcej nas nie trzeba.

ADMETOS.

Ach, jakiej-ż ty małżonki pozbawiasz mnie, Boże!

ALKESTIS.

Mrok pada mi na oko, patrzeć już nie może.