Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom I.djvu/180

Ta strona została przepisana.

Przyjaźnym, słodkim słowom. Na tem się zasadza
Ma prośba: u mnie słabość, u nich można władza.

AJGEUS.

Przezornie to układasz, przemądrze, prawdziwie!
Gdy trzeba to uczynić, ja się nie sprzeciwię.
I dla mnie najbezpieczniej będzie, gdy w tej sprawie
Odwołam się do przysiąg: i ciebie tem zbawię
I siebie... Wymień bóstwa, na które mam składać.

MEDEA.

Na Ziemię i na Słońce, mojego pradziada-ć,
Przysięgnij i na wszystkie inne moce nieba.

AJGEUS.

Mów, czego mam zaniechać, a co spełnić trzeba?

MEDEA.

Że z ziemi swej mnie w żaden nie wypędzisz sposób,
A także, gdyby która z nieprzyjaznych osób
Zechciała mnie z niej porwać, wytrwasz w tem do końca.

AJGEUS.

Przysięgam ci na Ziemię i na światłość Słońca
I wszystkie inne bóstwa, że dotrzymam wiary.

MEDEA.

A jeśli nie dotrzymasz, jakiejś godzien kary?

AJGEUS.

Tej, która zawsze spada na wszystkie bluźnierce.

MEDEA.

Szczęśliwej zatem drogi... Raduje się serce,
Że tak się to układa. Udam się ku tobie,
Gdy wszystko, co zamyślam, jak najlepiej zrobię.