Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom I.djvu/483

Ta strona została przepisana.

Człek mądry szczęściu z drogi nie schodzi, czas chwyta
Dogodny i o inną przyjemność nie pyta.

ORESTES.

Twe słowa sprawiedliwe. Przecież, ja w to wierzę,
Los wszystko razem z nami obmyśli. Kto szczerze
Do rzeczy się zabiera, tego Pan Bóg wspiera.

IFIGENIA.

Nie wstrzymasz mnie, nie zmusisz mnie do tego, wiera!,
Iżbym się nie spytała wprzódy, co się dzieje
Z tak drogą mi Elektrą? Jakież jej koleje?

ORESTES.

W małżeństwie z tym o, tutaj żyje, jest szczęśliwa.

IFIGENIA.

A kim on? Kto mu ojcem? Jaka jego niwa?

ORESTES.

Król Strofios jest mu ojcem, władca nad Fokami.

IFIGENIA.

Po córce Atreusza wnuk, więc krewny z nami.

ORESTES.

Cioteczny brat i druh mój śród największej biedy.

IFIGENIA.

Gdy ojciec mnie zabijał, jeszcze nie żył wtedy.

ORESTES.

Nie! Strofios długie czasy nie miał żadnych dzieci.

IFIGENIA (podając rękę Pyladesowi).

Małżonku mojej siostry, niech ci szczęście świeci.