Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski-Latarnia czarnoxięzka Tom II.djvu/197

Ta strona została uwierzytelniona.

— Kto wié, czy jeszcze nim nie jestem — cicho odpowiedział August — Ale dajmy temu pokój, mówmy o tobie —
— O! nie mówmy o mnie, proszę — zawołał Staś — proszę cię, nie mówmy o mnie — Dosyć tego i nadto — Nie zaglądajmy w przyszłość, nie zgadujmy jéj — Niech nam będzie dosyć dzisiaj, gdyśmy dziś szczęśliwi —
August spójrzał w oczy Stasiowi, założył ręce i z politowaniem poruszył głową —
— Daj ci Boże nie prędkie przebudzenie! —

KONIEC TOMU DRUGIEGO.