Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski - Bajbuza 02.djvu/222

Ta strona została uwierzytelniona.

dodał Syrejko — nazajutrz posłów zabraliśmy litewskich do nogi i z sejmu precz do Stężycy…
Przybycie to Litwy i Radziwiłła dało się zaraz uczuć. Dolało oliwy do ognia. Dnia tego rokosz się coraz gęściej i gwałtowniej rozlegał. Króla nie poprawi — wołano.
— Wypowiedzieć mu posłuszeństwo i kaptur ogłosić — kończył Djabeł Stadnicki — remedium jedyne, rokosz. Gdy człek zachorzeje niebezpiecznie, krwi puszczenie jedno leczy. Remedium unicum, rokosz!
I wkoło echem brzmiało: rokosz!


KONIEC TOMU DRUGIEGO.