Strona:PL JI Kraszewski Ciche wody.djvu/205

Ta strona została skorygowana.


CICHE WODY.




Od bardzo dawna nie pamiętano w Warszawie zimy tak ożywionéj i tak obfitéj w zajmujące plotki, jak ta, która właśnie upływała, — pod względem meteorologicznym dając księciu Ignacemu pole do obserwacyj i porównań niezmiernie nauczających.
Czém dla niego były zmiany atmosferyczne, z których on najrozmaitsze, wielce hipotetyczne wyciągał wnioski (jest to właściwością dylettantów, że śmieléj się rzucają na ciemności, niż prawdziwi uczeni) — czém dla księcia były przeskoki baro i termometryczne, tém dla pospolitéj gawiedzi ruchy tego świata, którego ona widywała tylko cząsteczkę, chwytała tylko odgłosy.
Wnioskowano z wizyt, z ich trwania, z twarzy, którą widziano w oknie karety, nareszcie