Strona:PL JI Kraszewski Kopciuszek.djvu/1060

Ta strona została uwierzytelniona.
60

su jak się znamy, położenie nasze jest dosyć dziwne.... Mówimy z sobą, spotykamy się, dosyć sobie konwenujemy (sic), a ja nie wiem doprawdy kto pan jesteś, nie mogę się doprosić, byś był łaskaw odwiedzić moich rodziców i śmiesznéj tajemnicy, jaka pana otacza, rozgmatwać nie mogę. No? jużciż raz przecie wypadałoby to skończyć!
Jak na panienkę było to dość rozsądne i nieco śmiałe, Adolf spuścił oczy pomieszany, chciał mówić, słowa mu w ustach zastygły, Elwira obejrzała się, poznała, że skutek odniosło jéj przemówienie stanowcze i mówiła daléj — trochę ironicznie.
— Zapewne tajemnica jest w romansie rzeczą bardzo piękną, bohater nieznajomy zajmuje może więcéj, ale w życiu skrytość odstręcza, rodzi obawę, każe się domyślać czasem i niezbyt pochlebnych okoliczności, a ja! panu przyznaję, że dłużéj.... dłużéjbym nie mogła znieść tajemnicy téj, to przecie brak zaufania....
Adolf wysłuchał apostrofy z pokorą, zagryzł