Strona:PL JI Kraszewski Kopciuszek.djvu/197

Ta strona została uwierzytelniona.
189

— Mam dwa słowa do ciebie, — rzekł Dunder oddychając tu swobodniéj, dobrze żeśmy się spotkali, jest to mój osobisty interes, liczę na jego dyskrecyą, a proszę o szczerość.
Pan Feliks skłonił się w milczeniu.
— Mówiono mi, — rzekł Baron przymrużając oczy, sam już nie wiem kto, ale najpewniéj, że pan Narębski zna oddawna panią Jenerałową Palmer?
Feliks milczał.
— Mogę ci się przyznać między nami? Wiesz, że jestem wdowcem, widzisz żem nie stary? Hę?
I nie czekając odpowiedzi, ciągnął daléj trzymając za guzik Narębskiego.
— Nie potrzebuję ukrywać, że ta kobieta, mimo nie pierwszéj młodości, podoba mi się bardzo. Vous entendez? Serce mam trochę młode, głowę trochę zapaloną! Ba! Któż wie? gdybym był pewien, co to jest za jedna... Ona potrafiłaby stanąć na czele takiego jak mój domu; robić honory, Vous entendez?