Strona:PL JI Kraszewski Kopciuszek.djvu/348

Ta strona została uwierzytelniona.
48

czego mu najwięcéj braknie — potém że zdolną jest do najnamiętniejszéj miłości, nareszcie dawały mi do zrozumienia, że przypadkowo tylko może trochę staro wyglądają — ale w istocie są w kwiecie miłości; w ostatku starano się wzbudzić we mnie wiarę, że gorąca miłość nie potrzebuje dla nich ballastu worków z talentami i szumnych tytułów... że chatka w lesie... dla dwojga serc przebitych strzałą amora, jest zaczarowanym pałacem... Byłem głuchy uparcie jak ten który słyszéć nie chce. Powoli z pieśni pochwalnéj rzuconéj na cześć moją, zmieniając ton poczęły przechodzić w powątpiewania o szlachetności mych uczuć, o sercu.. i o intelligencyi.
Spadałem codzień z wysokiego piedestału, na którym mnie chwilowo umieściła nadzieja.
Pierwsza panna Albina zrozpaczyła o mnie i osądziła wartogłowem, następnie potwierdziła ten wyrok panna Malwina... i przyjęła panna Helena... Gdy wszystkie trzy zastępy obróciły się przeciwko mnie, byłem zgubio-