Strona:PL JI Kraszewski Kopciuszek.djvu/532

Ta strona została uwierzytelniona.
232

— Ale potrzebaż przecie rachować na przesądy ludzkie?
— Nie, — rzekł Teoś, — potrzeba z niemi walczyć jeśli się ich nie podziela. Pojmuję, że subjekt sklepowy bez wychowania i talentu, może nie być przyjemnym gościem w salonie, ale dla czegóżby człowiek wykształcony, dla tego, że jest księgarzem lub kupcem, miał być odsunięty?
— Cóż na to poradzisz kiedy tak jest! — zawołał Narębski, ani ja ani ty świata nie przemienimy.
— Widzisz pan, że to właśnie coś powiedział, jest podstawą przesądów i ich unieśmiertelnieniem, nikt oprzeć się im nie chce, nikt nie śmie przeciwko nim powstać, mówią sobie zawsze, ja tego nie zrobię, ty tego nie dokażesz. Tym czasem ktoś przecie począć musi, ja, pan, czy kto inny, samo się ono nie zrobi. Dla czego w swoje siły nie wierzyć i nie pochwycić ciężaru, do któregoby i inni przyłożyli ramion. W ten sposób obawą i obojętnością pozostawiamy kraj na wieki, na pastwę starym, strupieszałym