Strona:PL JI Kraszewski Kopciuszek.djvu/540

Ta strona została uwierzytelniona.
240

padek, zbieg okoliczności, trafy, nagle z pod ziemi wydobędą zgubę... następuje wielka uroczysta chwila poznania, radości, odzyskania... chustki skrapiają się łzami, radość dochodzi do kataru, rozczulenie dosięga mdłości.
— Nieprawdaż? dodał odwracając się do milczącego Muszyńskiego, to bardzo często trafia się w romansach, więc choć bardzo rzadko musi się trafiać na świecie.
Ja tu, w wiadomym ci wypadku panie Feliksie, przeczuwam coś podobnego... Wyobraź sobie radość téj osieroconéj rodziny! łzy całéj familii różnego kalibru... uszczęśliwienie sieroty... wreszcie obraz jaki się przedstawi gdy ujrzemy na raz tyle dobytych chustek od nosa i tyle oczów czerwonych!
Narębski milczał jeszcze, choć zżymał się na krześle. Pluta zwijał papierosy i chodził po sklepie.
— Jak ci się zdaje, panie Feliksie, dodał, nie zasługujeż na wdzięczność człowiek, który się do tego przyczyni? Milczysz! ani słowa dziś z ciebie nie dobyć? nieustraszony je-