Strona:PL JI Kraszewski Kopciuszek.djvu/791

Ta strona została uwierzytelniona.
11

ta, dodawał, że można miéć ułomności, lubić karty, nie gardzić ładnemi twarzyczkami, lecz i dogadzając namiętnostkom, pozostać jakośkolwiek uczciwym człowiekiem.
Teorja Pluty i professor który ją wykładał, niezmiernie podobały się Zeżdze, skończyło się na tém, że się stali nierozdzielnemi, że porucznik tęskniąc za nim, przeniósł się na mieszkanie do kapitana, podzielił z nim worek, kredyt i poprzysiągł mu Pyladowską przyjaźń do śmierci.
Pluta może się śmiał w duchu, ale przyjmował oświadczenia i czułości z powagą, starając się o to, aby odczarowanie przyszło w porę i wpłynęło skutecznie na upartego w miłości dla ludzi człowieka. Ku temu skierował wszystkie usiłowania, z teorji wiedząc, że silne wrażenie otrzymuje się tylko kontrastem. Musieli się naprzód serdecznie, ogniście pokochać.
Zeżga bił się dwa razy za honor Pluty, zaręczył zań na kilkadziesiąt tysięcy, tak, że niby kapitan nawet nie domyślał się przyjacielskiéj usługi i mocno nią udawał zmartwione-