Strona:PL JI Kraszewski Metamorfozy.djvu/143

Ta strona została skorygowana.

— Na Cyrylla kolej!
— Jakto? na mnie? ja? ale cóż wy chcecie żebym wam powiedział?
— Nie ma wyjątków dla nikogo, reguła ogólna, mów co ci ślina do gęby przyniesie jak Albin, a powiedzieć nam coś musisz.
— Wy wiecie, że ja wiele nie roję, rzekł powoli, cóż w tem ciekawego?
— No to mów nie ciekawe... ciekawiśmy nieciekawego.
Błagającym wzrokiem potoczył po towarzyszach Cyryll, ale w nich nie było litości, i po chwili milczenia skazany, tak z kolei począć musiał:
— Prawdziwie nie wiem cobym wam mógł powiedzieć o sobie? wysoko nie patrzę, nie marzę górnie, żądania moje skromne, a cel jasny przedemną. Ani świata, ani ludzkości przerabiać nie myślę, mam jedno pragnienie nauki, to cel mój i meta laborum.
Albin wam wyśpiewał za Horacjuszem, moim ulubionym poetą tę cudną piosenkę:

Hoc erat in votis: modus agri non ita magnus

Hortus ubi, et tecto vicinus jugis, aquae fons,
Et paulum silvae super his foret..........................

..........................Nihil amplius oro
.
(Liber II. Satira VI.)

Cóż ja po nim wymyśleć potrafię?
Dla siebie tylko powtórzyłbym znowu z Horacjuszem:

Beatus ille qui procul negotiis.

Ale czyż mam o sobie myśleć tylko? Powiedziałbym, że chcę także maleńkiego domku pod słomianą strzechą, wiejskiego spokoju i ciszy wśród której bym pracował, uczył się, myślał.
Jam nie człowiek czynnego życia, ale spokojny mól książkowy; — nauka i żywot z umarłemi po nad chaosem namiętności waszych, w cichej i jednostajnej atmosferze pokoju, oto ideał dla mnie.
Zapach starej księgi to dla mnie woń fijołków, widok nieobciętego Elzewira, to ideał, schwycenie Hallerowskiego druku, rzadkiego Inkunabułu, to całe szczęście, którem ja uczuć zdolny. Więc gdybym sam mógł sobie urządzić życie, przyczepił bym je do jakiej wiel-