Strona:PL JI Kraszewski Zagadki.djvu/461

Ta strona została skorygowana.

pozostały milczące, załzawione, same nie wiedząc, zkąd pochodziło wzruszenie.
I matka raz jeszcze krzyż za odchodzącym posłała.


Nazajutrz rano czcigodny Maciéj, który skutkiem pozwolenia zabawił się długo przy piwie i wróciwszy już o pana nie pytał — tknięty sumieniem wcześniéj niż zwykle udał się do pokojów jenerała. Tu czynił zazwyczaj porządek sam, aby papierów, dla których miał wielkie uszanowanie, nie tknięto; a że się to działo dodnia, odmawiał razem pacierze w przekonaniu, iż praca z nabożeństwem pogodzić się daje.
Trafiało się staremu Maciejowi, że wpośród zamiatania wypadało przyklęknąć lub ziemię ucałować, że nakładając ogień trzeba się było uderzyć w piersi, całował naówczas z pokorą śmiecie i bił się polanem, aby nie przerwać roboty. Że Pan Bóg tę poczciwą modlitwę wiarusa lepiéj przyjmował od niejednéj pedantyczniejszéj, gotowiśmy za niego zaręczyć. I tym razem rozpoczęły się godzinki od progu... ale przerwały wpół pokoju... Stan mieszkania zdawał się słudze jakiś niezwyczajny, jenerał był człowiekiem bardzo porządnym, a tu nieład panował nie zwykły. Na ziemi walało się kilkadziesiąt kopert podartych, w kominie była kupa popiołu po spalonych papierach ogromna... rzeczy jakieś porozkładane były po sofkach, krzesłach i stołach, jakby