Strona:PL Jan Potocki - Rękopis znaleziony w Saragossie 02.djvu/055

Ta strona została uwierzytelniona.

pojmujesz że nie miałem się czego obawiać.
Podróż wiodła mi się wybornie i zdrowie z każdym dniem polepszało. Już byłem tylko o dwa dni od Neapolu, gdy nagle przyszła mi myśl aby zboczyć z drogi i zwiedzić Salerno. Ciekawość ta łatwo dawała się usprawiedliwić; długo pracowałem nad historyą odrodzenia sztuk, których Salerno we Włoszech było niegdyś kolebką. Wreszcie sam niewiem jaki fatalizm ciągnął mnie do przedsięwzięcia tej nieszczęsnej podróży.
Zjechałem z głównego gościńca w Monte-Brugio i wziąwszy przewodnika z poblizkiej wioski zapuściłem się w okolicę najdzikszą jaką tylko można sobie wyobrazić. O południu przybyłem do wpół rozwalonego budynku który mój przewodnik nazywał gospodą, ale niepoznałem tego bynajmniej po przyjęciu jakiego doznałem od gospodarza. W istocie biedak ten zamiast ofiarowania mi jakiego posiłku, błagał mnie abym mu udzielił co z moich zapasów. Na szczęście miałem z sobą mięso na zimno, podzieliłem się więc nim, z moim przewodnikiem i służącym, mulnicy bowiem zostali w Monte-Brugio.
We dwie godziny potem, opuściłem to nę-