Strona:PL Kraszewski - Złote myśli.djvu/211

Ta strona została przepisana.

tradycji, pamiątek, ducha, które ulatują — powinna rodzić się przyszłość.

*   *   *




Wstają upiorem z mogiły dnie jasne i czarne, nadzieje, porywy, zawody, rozstania chwilowe i wiekuiste, spotkania po latach wielu i wszystko co się straciło. A któż strat nie ma w torebce, którą na zbolałych nosi barkach?

Wieczory wołyńskie.




Jednéj nadziei do życia za mało, zwłaszcza gdy prócz niéj nic nie zajmuje, nie nęci człowieka.

Pod włoskim niebem.




Na dnie każdéj ludzkiéj rozkoszy, jak w kielichu kwiatu, siedzi myśl robak i szepce — o jutrze!

Pod włoskim niebem.




Nie patrz na przyszłość jako na wesołą przechadzkę, po któréj bokach rosną wonne kwiatki i szemrzą strumienie; ale jak na ciężką pielgrzymkę, wiodącą do celu wielkiego.

Pamiętniki Nieznajomego. T. II.




Kolebko! kolebko! łoże największéj zagadki, ty kołyszesz tajemnicę, a nie ma czoła choćby było jak lód chłodne i jak marmur twarde, któreby schylając się nad tobą nie zamarzyło, nie zadumało się, jakie tam ziarna choduje ta niema łupinka? Bochater to