Strona:PL Krzysztof Kamil Baczyński - Kodeks 42-44.djvu/021

Ta strona została uwierzytelniona.
LODOWISKO


Gdzie stanę widzę słup powietrza
od tych oddechów złych zamarzły,
w którym spojrzenia chłodne gwiazdy
i ta mijania trwoga wieczna.

Straszne, strzaskane ludzkie wozy,
ciała bez sumień, ciemne węże,
gdzie się odwrócę za mną prężą
— w zwierciadle lodu — oczy grozy.

I zanim słowo płomieniste
jak drzewo ptaków tryśnie w niebo
za mną się ciała ich kolebią
i spada głos jak zlękły listek.

I zanim dłoń uniosę wgórę
i chmur wędrówkę kreślić pocznę,
widzę te oczy złe, wyroczne
i te spojrzenia, co jak sznury.

I pobojowisk wężowiska
i mrówki ciemnych słów oblepią
i zamarznięta przestrzeń, niebo
i droga szklana stoi, śliska.

A jeszcze widzę krajobrazy,
gdy się unoszą jako domy
po tych wybuchach — niewidome,
a w krajobrazach zimne twarze.

I czuję jak mi dłoń przymarzła
jedna z płomieniem u niebiosów,
a druga w ziemi — próżna głosu
jak wbita w glinę spadła gwiazda.

28. II. 43 r.