Strona:PL Marivaux - Komedye.djvu/071

Ta strona została przepisana.



AKT I.
SCENA I. PIETREK, JAGUSIA.

PIETREK. Słuchajno, Jaga, to brzyćko jest taka być jak ty ze mną. Do paralusza, trza przecież pedzieć człeku jakie dobre słowo!
JAGUSIA. O co tobie chodzi? Chcesz abym wyszła za ciebie; no i co? Czy ja się odrzekam?
PIETREK. Ot, gadasz! czegóż to dowodzi? czy nie każda dziewczyna radaby się wydać za chłopa?
JAGUSIA. Ot raty! akurat chłop to taki rarytas, żeby się o to rozbijać?
PIETREK. Ta, ta, ta, toć i ja mam głowę; wiem dobrze, że nie żaden rarytas; ale kiedy dziewucha odrośnie od ziemi, każda lubi mieć swego. Sam pan Bóg tak przykazał, Jagusiu; co prawda to prawda, i w tem mi się nie przeciw.
JAGUSIA. Ech, gadasz: albo to ja nie mam nikogo inszego pod ręką jak tylko ciebie? Może to Błażek i gruby Mikołaj nie łażą za mną jak