Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/1873

Ta strona została skorygowana.

Abbé obawia! się słabego charakteru kanonika, ciągnął go zatem gwałtownie do siebie mówiąc:
— Przypomnij sobie nieszczęsny, że pierwsza nasza matka popadła w nieszczęście, bo usłuchała słów kuszącego szatana. Zaklinam i rozkazuję, aby pan w tej chwili ze mną stąd się oddalił. Jeszcze sekundę dłużej, a zginiesz pan. Chodźmy! chodźmy!
— Tak, tak! pan jesteś moim zbawcą! Uwolnij mnie od tego kusiciela — mówił kanonik, usiłując uwolnić się z rąk doktora. — Mimowoli uczułem szatański wpływ, który na mnie sam widok tego demona wywiera. Przypomniały mi się perlicze jaja w rakowym sosie, pstrągi w zamrożonem maśle, boskie pieczyste à la Sardanapal i równocześnie miałem tę błogą nadzieję... lecz uciekajmy, Abbé, teraz najwyższy czas uciekać!
— Kanoniku — mówił doktór pełen obawy, trzymając ze wszystkich sił Don Diega za ramię — błagam pana, abyś mnie tylko chwileczkę posłuchał.
— Vade retro, Satanas — wołał Don Diego ze wstrętem, wyrywając się z rąk doktora, a ciągnięty przez Abbé, już znajdował się na progu, kiedy doktór zawołał:
— Będę dla pana gotować, kiedy tylko pan zażąda, i tak długo, jak żyć będę. Proszę mi tylko pięć minut poświęcić, a dam dowód na moje twierdzenia. Co pan na tem traci?
Na słowa czarodziejskie: będę dla pana gotować, kiedy tylko zażądasz, zdawało się, że kanonik w słup soli się obrócił, nawet Abbé nie zdołał ruszyć go z miejsca.
— Jakiś pan dziecinny — wołał Abbé — jesteś skończonym warjatem.
— Poświęć mi pan pięć minut — powtórzył doktór — a jeżeli nie przekonam pana o prawdziwości moich twierdzeń, może pan wykonać swoją zemstę. Jeszcze raz: co pan przez to traci, ja proszę tylko o nędzne pięć minut.
— W rzeczy samej — mówił kanonik, zwracając się do Abbé Ledoux — nic na tem nie stracę.