Strona:PL Tadeusz Boy-Żeleński - Marzenie i pysk.djvu/045

Ta strona została uwierzytelniona.

cję młodych chłopców: proces ten — o ile go nie zdołają zatuszować — ujawni zdumiewające wprost swoim naiwnym cynizmem szczegóły, których niepodobna prawie tu przytoczyć, ale któremi, ostatecznie, na żądanie mogę służyć...
Fakty, fakty, dziś, wczoraj! Z powodu kampanji podjętej świeżo przeciw dygnitarzowi państwowemu, jedno z pism ogłasza znowuż relację pewnego procesu z roku 1914, w której obrońca stwierdził, na podstawie skarg całej miejscowości, że

duchowny pasterz tej miejscowości w najwstrętniejszy sposób demoralizuje i rujnuje zdrowie całego szeregu chłopców,


gdzie o naszym klerze mówi w tych słowach:

„ta kasta, to zwarta silna grupa, zespolona jedną myślą, by pod żadnym pozorem nie pozwolić na obniżenie swego autorytetu”;


I gdzie czytamy w końcu w mowie obrońcy:

„Panowie, za tą zasłoną, którą celibat kryje, dzieją się niejednokrotnie wprost niepojęte dla normalnego człowieka rzeczy. I tylko podczas procesów sądowych uchyla się rąbek tej zasłony. W danym wypadku dowiedzieliśmy się, powtarzam, więcej, niż zdrowy niezwyrodniały człowiek pojąć może”.