Strona:PL Wiktor Gomulicki - Wspomnienia niebieskiego mundurka.djvu/053

Ta strona została uwierzytelniona.

przybrała najpierw wyraz wielkiego zdumienia; potem odmalował się na niej namysł głęboki...
Długo milczał, szukając czegoś w pamięci — wreszcie oczy spuścił i rzekł:
— »Zabacułem...«
Klasa w śmiech — Effenberger zaś, nic zrozumieć nie mogąc, zwrócił się do prymusa:
— Prymus!... tak, panie tak!... gadaj sara: so on powiedzial?
Pierwszy uczeń wyprężył się jak struna i cienkim głosem zaraportował:
— On, panie prosorze, powiedział: zabaczułem.
Was ist denn das: »sabba-szulem?« To po żydowsku musi być oder po arabsku?... Prymus, panie tak! gadaj sara so to znaczy?
Studencik, rozkaz spełniając, zapiał:
— To znaczy, panie prosorze, że on — zapomniał, jak się nazywa!
Effenberger oczy wytrzeszczył — »klasa« zanosiła się od śmiechu.
— Ach, ty tak, panie tak! — wpadł Niemiec na Księżopolczyka. — Ty własne Name zapomniala? Ach, ty oszol!
— Czegoooo? — spytał tamten, nie dosłyszawszy, i przestępując z nogi na nogę, bo go długie stanie zmęczyło.
— Baran!
Chłopiec wzruszył ramionami. Twarz jego wyraziła wielkie zdziwienie.
— Wieprz!...