Strona:PL Wiktor Gomulicki - Wspomnienia niebieskiego mundurka.djvu/063

Ta strona została uwierzytelniona.

nasuniętych brwi, w przerażonego prymusa — potem głową pokiwał i odszedł.
Nazajutrz Sprężycki został usunięty z prymusostwa, miejsce zaś jego zajął — Ślimacki.
Klasa to niby maleńka respublika; prymus to jakby tej respubliki prezydent. Zaraz po mianowaniu »Ślimaka« prymusem stało się widoczne, że to nie jest »prezydent z wyborów«, że ogół obywateli tej nominacyi nie pochwala...
Utworzyła się silna »partya opozycyjna«, na której czele stał — Kozłowski.
Zaraz przy pierwszem »usadzaniu«, gdy inspektor naczelny wygłosił nazwisko »Ślimacki« — w ostatnich rzędach krzyknięto donośnie, choć z pod ławki:
— Lizus!
Twarz inspektora przybrała wyraz straszny — oczy pod krzaczastemi brwiami zabłysły, jak u tygrysa.
— Kto to powiedział? — zagrzmiał głosem okropnym, od którego serca dzieci na chwilę bić przestały.
Wszyscy wiedzieli, że krzyknął Kozłowski — ale nazwisko jego z niczyich ust nie wybiegło.
Inspektor powtórzył dwukrotnie pytanie — również bez skutku.
— Cała klasa do aresztu!...
Pogroził wszystkim i wyszedł, drzwiami trzasnąwszy.
Tego dnia tylko Ślimacki jadł obiad o zwy-