Strona:PL Wrzesień - Lord Byron.djvu/79

Ta strona została przepisana.

W wiecznym odmęcie — życie ich to burza,
Prze ich do niebios, stamtąd w błoto rzuca,
Ale do wstrząśnień tak zwykną ich płuca,
Że gdy się życie za walką przedłuża
I dni ich zachód płynie bez wstrząśnienia
Tęsknią śmiertelnie i mrą z wycieńczenia.
Z niepodsycanych ognisk łuna blada —
Oręż nieczynny zaraz rdza przejada.

Podajemy tu kilka poematów Byrona, przerobionych na polski język genialnem piórem Adama Mickiewicza.



Pożegnanie Childe-Harolda.
(Z Byrona).
I.

— Bywaj mi zdrowy, kraju kochany!
Już w mglistej nikniesz powłoce;
Świsnęły wiatry, szumią bałwany
I morskie ptactwo świegoce.
Dalej za słońcem, gdzie jasną głowę
W zachodnie pogrąża piany!
Tymczasem, sionce, bywam mi zdrowe,
Bywaj zdrów, kraju kochany!

II.

Za kilka godzin różane zorze
Promieńmi błyśnie jasnemi;
Obaczę niebo, obaczę morze,
Lecz nie obaczę mej ziemi...