Strona:PL Zola - Paryż. T. 1.djvu/86

Ta strona została uwierzytelniona.

komitetu Przytułku! Lecz podjęła się tego, będąc pewną, iż Fonsègne zwolni ją od wszystkich kłopotów administracyjnych. Wszak postawiła to za nieodzowny warunek, dość mając zajęcia około własnej swej osoby. Lecz wrażliwa a przytem z natury nieudolna i mięka, szepnęła wzruszona:
— Szanowny księże, całem sercem współczuję temu nieszczęśliwemu... Lecz proszę wierzyć, iż nic, ale to zupełnie nic nie mogę dla niego uczynić... A nawet zdaje mi się, że sprawa tego Laveuve’a już była przedstawiona w naszym komitecie. Pan zapewne wie, iż przed pomieszczeniem kogoś w Przytułku, zbieramy szczegółowe wiadomości, chcąc mieć pewność, że wspomagamy zasługującą na to jednostkę. Wybieramy w tym celu delegowanego, który składa nam raport... Panie Duthil, zdaje mi się, że pan się podjąłeś sprawdzenia sprawy Laveuve’a?...
Zapytany Duthil, kończąc kieliszek chartreuse’y, odpowiedział:
— Tak, rzeczywiście, ja się tem zajmowałem, szanowny księże. Upewniam, że cię oszukano, grając komedyę. Laveuve nie jest chory a jeżeli mu dałeś jakie pieniądze, to zaraz po twojem wyjściu pobiegł do szynku i przepił je natychmiast. Wiem, że jest nałogowym pijakiem a przytem odznacza się jak najgorszym sposobem myślenia. W ustach ma tylko przekleństwa dla nas wszystkich i z bezczelnością ryczy na całe