Strona:Tajemnica zamku Rodriganda. Nr 67.djvu/23

Ta strona została skorygowana.
—   1883   —

odzownym warunkiem wstąpienia był herb, i oto czemu wstąpienie Roberta Helmera wywołało powszechne głębokie oburzenie. W kasynie odrazu zapadł wyrok, który miał uniemożliwić Robertowi służbę w gwardii.
Nie zwrócono uwagi na to, że rozmową interesował się amerykański kapitan. Wprawdzie starał się zaciekawienie ukryć, nie trudno jednak było spostrzec błyski, które od czasu do czasu rzucał z pod krzaczystych brwi.
— A kiedy mamy ujrzeć tego wroga? — zapytał ktoś.
— Dziś jeszcze — odpowiedział adiutant. — Ma złożyć powitalne wizyty; po obiedzie zgłosi się do pułkownika, po czym wieczorem będę go miał zaszczyt przedstawić tutaj kolegom.
— Nie przyjdziemy dzisiaj! — zaproponował Ravenow.
— Czemu to, mój miły Ravenow? To do niczego nie prowadzi, gdyż i tak przyjdzie czas, kiedy będziemy musieli zająć wobec niego jakieś stanowisko określone. Lepiej się tutaj zebrać i pokazać odrazu, czego może się po nas spodziewać.
Propozycja uzyskała powszechną zgodę. Młody oficer nie przeczuwał, jaka się nad kim burza zbierała.

MIESZCZANIN OFICEREM

Roseta Zorska kupiła w mieście willę i spędzała tutaj każdego roku kilka tygodni, aby uciec od samotności Zalesia i smutnych myśli. Dnia, po-