Strona:W. M. Thackeray - Targowisko próżności T1.djvu/56

Ta strona została uwierzytelniona.
52

historyczny na tle tej sceny z butami: Józef trzymający znieważone buty w jednem ręku, drugą chwyta mnie za włosy, Amelja na kolanach przed nim, wyciąga błagająco do niego rączęta...
— Nie mam teraz na to czasu — odparła Rebeka, zrobię to gdy ztąd wyjadę.
Zniżywszy głos na tym ostatnim wyrazie, powiodła okiem pełnem smutku i boleści, żeby każdy z przytomnych mógł uczuć całą srogość jej losu.
— Jakżebym pragnęła żebyś mogła z nami dłużej pozostać Rebeko! zawołała Amelja.
— Dlaczego? zapytała Rebeka jeszcze smutniejszym tonem. Pragnęłabym sama jedna przeboleć to rozłączenie, byleby nikt, oprócz mnie, nie czuł się zasmuconym!
Amelja nie będąc w stanie oprzeć się wrodzonej czułości, zalała się łzami i cicho zapłakała.
Jerzy Osborne patrzył na dwie młode przyjaciółki ze wzruszeniem, połączonem z ciekawością. Z piersi Józefa wyszedł odgłos podobny nieco do westchnienia, a oczy jego zatrzymały się na ulubionych butach węgierskich.
— Zbliżmy się do fortepianu, miss Sedley... Ameljo, powiedział Jerzy, którego oczy dziwnym błyszczały ogniem
W spojrzeniu Amelji można było także dostrzedz coś więcej nad zwykłą łagodność i uprzejmość.
Myliłby się ktoby myślał że uczucie wzajemnej miłości od tej dopiero chwili w obu tych młodych sercach powstawać zaczęło. Amelja i Jerzy dawno już dla siebie obojętni nie byli; rodzice ich od dziesięciu lat przeszło