Strona:W. M. Thackeray - Targowisko próżności T2.djvu/125

Ta strona została uwierzytelniona.
121

W ten sposób lady Joanna stała się wcale częstym gościem u panny Crawley, towarzyszyła jej gdy wyjeżdżała na spacer, i uprzyjemniała jej nie jeden wieczór, rada z tego że przynosi ulgę cierpiącej osobie, a w głębi duszy może też nie zbyt niezadowolona iż to ją uwalniało od straszliwego perorowania wielebnego Bartłomieja Irons i innych powag, garniących się u stóp pompatycznej hrabiny, jej mamy. Była ona tak dobrą i łagodną z natury, że nawet Firkin nie była o nią zazdrośna, a Briggs mniej czuła okrucieństwa swojej przyjaciółki w obecności lady Joanny. Zachowanie się panny Crawley w obec młodej lady było nadzwyczaj uprzejme. Opowiadała jej tysiące anegdot z czasu swojej młodej młodości, ale tonem znacznie odmiennym od tego, w jakim zwykła była dawniej rozmawiać z bez bożną Rebeką — bo w niewinności lady Joanny było coś, co sprawiało że śliskie zwroty mowy w obec niej brzmiałyby były jak impertynencje, a panna Crawley była nadto dobrze wychowaną osobą, by była zdolna obrazić tak czystą duszę. Młoda lady, nie doznawszy nigdy przedtem uprzejmości, jak chyba ze strony swojego ojca i brata, odpłacała pannie Crawley jej upodobanie w swojej osobie nieafektowaną słodyczą i przyjaźnią.
Wieczorami jesiennemi (podczas gdy Rebeka bawiła się w Paryżu, najweselsza pomiędzy wesołymi — a Amelja, nasza biedna Amelja! Co się z nią działo?!) lady Jaonna siedziała w bawialnym pokoju panny Crawley, i śpiewała słodkim swoim głosem proste piosneczki i hymny, podczas gdy słońce zachodziło a morze huczało u brzegów. Panna Crawley budziła się