Strona:W. M. Thackeray - Targowisko próżności T2.djvu/151

Ta strona została uwierzytelniona.
147

wy sir Willjam Dobbin odwiedził pana Osborne w Russel Square. Twarz miał bladą i wzruszoną. żądał widzieć ojca Jerzego — wprowadzono go do gabinetu pana domu. Po zamienieniu kilku zdawkowych i niewyraźnych słów, Dobbin wydostał z pularesu list z wielką czerwoną pieczęcią.
— Mój syn, major Dobbin — rzekł alderman po niejakiem wahaniu — przysłał mi pismo przez oficera z swojego pułku, w piśmie tem, które wczoraj otrzymałem, znajduje się panie Osborne list do ciebie.
Alderman położył paczkę na stole; Osborne przez chwil parę zwrócił na niego obumarłe i osłupiałe spojrzenie, które tak dalece wzruszyło pana Dobbin, że rzuciwszy litośnym wzrokiem na biedaka, oddalił się nie wymówiwszy ani słowa.
List był pisany śmiałym i stanowczym charakterem — według zwyczaju Jerzego. Napisał go z rana 16. czerwca, nim się pożegnał z Amelją. Na wielkiej pie częci świetniał herb, który przyswoił sobie stary Osborne ze słownika parów z dewizą: Pax in bello, należący do książęcego domu, z którym usiłował starzec dowieść pokrewieństwa. Ręka kreśląca ten list nie mogła już teraz trzymać szabli ani pióra; dopiero nazajutrz po bitwie znaleziono list na piersi trupa. Ojciec nie wiedział o tym szczególe a jednak patrzał na list osłupiałym wzrokiem i kiedy go chciał rozpieczętować, zdawało się mu że nie podoła. Jerzy pisał bardzo krótko; próżność nie dozwoliła mu szczerego wypowiedzenia; wspominał tylko że przed odjazdem na wojnę pragnął pożegnać się z ojcem i polecić mu w tak uroczystej