Strona:W. M. Thackeray - Targowisko próżności T2.djvu/181

Ta strona została uwierzytelniona.
177

nej jej łoży drugopiętrowej odwiedziny następowały za odwiedzinami — ale wyznawszy prawdę, damy odwracały się i zamykały drzwi przed naszą awanturniczką.
Te z pomiędzy nich, z któremi pani Crawley poznajomiła się na stałym lądzie, nie tylko nie odwiedziły jej w Londynie, ale udawały spotkawszy że jej nie widzą i nie poznają. W bardzo krótkim przeciągu czasu wielkie te damy zapomniały o niej zupełnie — codzień Rebeka odbierała tego nie zbyt pochlebne dla siebie dowody.
Lady Bareacres spotkawszy ją raz w przysionku opery, zawołała zaraz córki do siebie jakby zetknięcie z panią Crawley było nieczystd i zaraźliwe — potem — cofnąwszy się parę kroków, pędem poszła naprzód, ciskając na wroga groźne spojrzenie. Ale ażeby zmieszać Rebekę trzeba było ognistszego spojrzenia od przygasłych oczu starej, zlodowaciałej lady.
Inna wielka dama, lady la Mole, która w Brukseli przynajmniej ze dwadzieścia razy przejeżdżała się konno z Rebeką, spotkawszy ją w Hyde Parku udała że jej nie widzi z swojego otwartego powozu wreszcie pani Blenkincap, bankierowa także odwracała się od niej w kościele; bo trzeba wiedzieć że Bekky uczęszczała teraz bardzo regularnie na nabożeństwo — i budujący był to widok kiedy z nią Rawdon szedł pod rękę dźwigając pod pachą dwie pozłacane na brzegach książki do nabożeństwa — a potem oboje z skruszoną i poważną miną słuchali kazania.
Rawdon jednak żywo bardzo uczuwał zniewagi, jakie Rebece wyrządzały kobiety i w chwilach złego hu-