Strona:W. M. Thackeray - Targowisko próżności T3.djvu/13

Ta strona została uwierzytelniona.
9

Według Toma Eaves, najnieszczęśliwszy z ludzi powinien składać niebu dziekczynne hołdy porównywując swój los z losem wysoko urodzonej lady Caerlyon margrabiny Gaunt. A czy to będzie ojciec czy syn, jakże łatwy stosunek jego z rodziną będzie, jeżeli żadnego spadku nie zostawia, ani się dla siebie spodziewa wtenczas, kiedy spadkobierca wielkiego imienia jak Steyn’ów, naprzykład, musi być, naturalnym biegiem rzeczy, miotany uczuciami żalu i nienawiści względem tych, którzy za długo zatrzymują dobra gorąco przez niego pożądane.
Te uwagi skoniły Toma Eaves do rozrządzenia za życia całem swoim mieniem; tym sposobem usunął on od swoich synowców i synowiec wszelkie pkusy i złe względem siebie myśli, a nie mając powodów do nieufności i podejrzeń, starał się objadować u nich jak najczęściej.
Różnica wyznań w tej rodzinie osłabiała niejako węzeł naturalny łączący matkę z dziećmi, i będący zwykle źródłem najczystszych uniesień i rozkoszy. Macierzyńska miłość lady Gaunt dla synów podwajała jej obawy i niepokoje o nich. Pomiędzy nimi i matką była nieprzebyta przepaść. Nie wolno jej było wyciągnąć do dzieci rękę i ukazać im światło prawdy w kościele po za obrębem którego nie ma, według niej, zbawienia. Biedna matka łudziła się nadzieją, że młodszy z synów przynajmniej, nad wszystko przez nią ukochany, pogodzi się z kościołem katolickim; ale niestety! wszędzie boleśne zawody czekały tę nieszczęśliwą kobietę, która je przyjmowała jako zasłużoną karę za związek małżeński z protestantem.