Strona:W. M. Thackeray - Targowisko próżności T3.djvu/25

Ta strona została uwierzytelniona.
21

kszej części od baroneta, który zapomniał zapewne żonie o tem powiedzieć
Becky spojrzała na męża, potem na baroneta; to ostatnie spojrzenie pełne tryumfu i arogancji mówiło wyraźnie: Widzisz, gdybym tylko chciała, mogłabym cię zdradzić.
— Jeżeli chcesz wiedzieć zkąd pochodzą brylanty, to zgadnij — rzekła nakoniec Becky do męża. — Jakże ci się zdaje, gdzieżbym mogła je dostać? Z wyjątkiem szpilki, danej mi już od dawna przez drogą mi osobę, wszystkie te brylanty wynajęte są od Polonjus’a, Musisz wiedzieć zapewne że wszystkie klejnoty które się widzi na dworze, nie są własnością tych, co je noszą; tak samo jak i kamienie lady Joanny cenniejsze o wiele od tych, które widzisz u mnie.
— To są klejnoty familijne — dodał sir Pitt mieszając się coraz więcej.
Rozmowa toczyła się w tym tonie aż do chwili kiedy powóz zatrzymał się przed gankiem pałacu, w którym monarcha przyjmował swoich poddanych według ceremonjału uświęconego prawami etykiety dworskie.
Bralanty, będące przedmiotem podziwu Rawdona, nie wróciły nigdy do Polonjusa, ale zostały zamknięte w kryjówce, jednej tylko Rebece wiadomej. Było to kiedyś darowana jej przez Amelję stara szkatułka; Becky chowała tam wiele rzeczy cennych lub użytecznych, o czem małżonek jej nic a nic nie wiedział. Znana to zresztą rola wszystkich mężów; nic nie wiedzieć albo wiedzieć tylko w połowie lub inaczej, tak jak rola żon zależy na ukryciu przed mężami wszystkiego, co tylko