Strona:W. M. Thackeray - Targowisko próżności T3.djvu/288

Ta strona została uwierzytelniona.
284

niewinność i cnotę biednej mistress Crawley.
— Gdybyś miał za trzy grosze serca — mówiła mistress Eagles do męża — to wymierzyłbyś porządny policzek temu nędznikowi przy pierwszem spotkaniu w klubie.
Ale pan Eagles, człowiek nie pierwszej młodości i niezbyt wojowniczych usposobień, był z profesji małżonkiem, z powołania geologiem, a przytem nie miał tak piramidalnej budowy, żeby się rzucać skwapliwie na drugich i samemu głowę na guzy narażać.
Mistress Eagles zabrała swoją protegowaną z sobą do Paryża i mocno była oburzona na żonę ambasadora która nie chciała mistress Crawley przyjmować u siebie.
Becky zachowywała przez pewien czas pozory bardzo przyzwoitej i szanującej się osoby, nic jej zarzucić nie można było; ale wkrótce to niewolnicze stosowanie się do form konwencjonalnych niezmiernie się jej przykrzyć zaczęło. Dni upływały jedne po drugich z najnudniejszą jednostajnością: zegarkowy porządek — w tem nawet co do wygody i uprzyjemnienia życia się przyczyniało — stał się już dla niej nieznośnem; zawsze taż sama o jednej godzinie przejażdżka do lasku Bu lońskiego, to samo towarzystwo wieczorem, też same kazania w niedzielę i święta, jednem słowem: to samo przedstawienie teatralne, powtarzające się bez żadnej zmiany i bez przestanku. Becky upadała już pod ciężarem tak nudnego życia. Szczęściem młody Eagles przyjechał z Cambridge; ale niestety! i to długo nie trwało; mistress Eagles dostrzegła że młoda jej przyjaciółka silne na umyśle syna sprawia wrażanie, po-