Poncz Szampan • Poezye cz. 2 • Ballady pijackie • Antoni Lange Haszysz
Poncz Szampan
Poezye cz. 2
Ballady pijackie
Antoni Lange
Haszysz

IV. SZAMPAN.

     

Pójdź, moje dziewczę, o, pójdź w me ramiona!
Na świecie wicher tak żałośnie jęczy,
A w sercu mojem wszystko życie kona,
Grobowych przeczuć jakiś wir szaleńczy.
Nic – nawet nici już nie mam pajęczej,
By się oparła dusza skołatana;
Twój śmiech mię tylko budzi potępieńczy:
Utopmy rozpacz w kielichu szampana!

Jestem, jak sosna samotna, schylona
Nad przepaściami, na górskiej przełęczy!
Żadna mi znikąd nie przyjdzie ochrona,
Żaden mię poryw nie obudzi świętszy.
Los mi najdziksze zapomnienia stręczy:
Bachantko, szałem dzikim rozpasana —
Ku tobie płynie mój duch bez poręczy,
Utopmy rozpacz w kielichu szampana!

Słuchaj, jak szabla świeżo wyostrzona,
Kielich o kielich trącony tak dźwięczy!...
Pijana złotym ogniem winogrona,
Samaś, jak szampan, jak skra, ogień tęczy.
I oto duch mój u stóp twoich klęczy,
Od twego szału drżą moje kolana!

Może twój uścisk moją boleść zmiękczy:
Utopmy rozpacz w kielichu szampana!

Pójdź, niech twój uścisk — jak grobu sierp żeńczy,
Mózg mi i serce na wieki wycieńczy,
Bo jeno wytwór z tej kuźni szatana,
Uśmierzy boleść, co mi ducha męczy.
Utopmy rozpacz w kielichu szampana!